Płytki bez fugi - prawda czy mit

Rektyfikacja płytki polega na ścięciu jej brzegów w końcowym procesie produkcji. Dzięki temu otrzymujemy niemal idealnie równą krawędź.

Przeglądając niektóre zdjęcia aranżacyjne wnętrz można odnieść wrażenie, że okładzina jest położona bez żadnej dylatacji. Wśród wielu klientów, ale również wykonawców (!) funkcjonuje czasami przekonanie, że płytki rektyfikowane można położyć „na styk”, jedną przy drugiej.

Na Kaflowicza zalecamy jednak użycie fugi o grubości przynajmniej 2 mm – i to w przypadku idealnie równych gresów, co w przypadku niektórych produktów nie jest do końca oczywiste.

Naprężenia

Dzięki temu okładzina ma możliwość rozłożenia powstałych naprężeń na bardziej elastyczne w swojej budowie fugi. Nie bez znaczenia jest przecież powierzchnia na którą stosujemy okładzinę płytkową. Może okazać się, że po niedługim czasie od wyjścia wykonawcy, na brzegach płytek zaczną pojawiać się odpryski, a w najgorszym wypadku pęknięcia, które mogą wystąpić na całej powierzchni. Dodatkowo płytki "pracują" pod wpływem ciepła - i tak położone na nasłonecznionym tarasie mogą znacznie zmniejszyć swoją żywotność.

Higiena

Nawet przy układaniu kamienia, szczeliny wypełnia się pyłem, który zapobiega wnikaniu pod powierzchnię bakterii, roztoczy i innych drobnoustrojów. Jeśli po 10 lub 15 latach będziemy zmieniać okładzinę w kuchni może okazać się, że mieliśmy licznych "sąsiadów". Dlatego tym bardziej „układania bezfugowego” powinno unikać się w miejscach szczególnie narażonych na bezpośredni kontakt z wodą.

Reklamacja

Jeśli dojdzie do sytuacji uszkodzenia powierzchni, spękań, producent może nam odmówić reklamacji. W tej chwili nie znajdziemy producenta zachęcającego do zrezygnowania z fugi.
W przypadku, gdy zdarzył się nam wykonawca, który nie ma nic przeciwko tego rodzaju układaniu, należy poważnie zastanowić się nad tym komu zlecamy pracę, której efekty będziemy oglądać codziennie przez wiele lat.

Komentarze (0)